czwartek, 20 marca 2008

przepraszam że tak długo nie pisałem...

przepaszam że tak długo nie pisałem ale coś nie miałem czasu i jakoś mi się już (szczerze) znudził blogspot i przestawiłem/am (okey, przyznaję się że jestem dziewczną i mam na imię Nadia) się na blog.onet.pl. mam 2 nowe blogi - na blog.onet.pl-u www.gifki.blog.onet.pl (ten troszkę bardziej "odstawiony") i www.adoopcje.blog.onet.pl (najnowszy i cały czas "rozwijający" się) więc odwiedzdzcie je, a ja postaram się jeszcze pisać na tym blogu ale w połwie go zawieszam :(:(... ale nie sądze żeby jeszcze coś z tego było :(:(:(... przepraszam...

środa, 19 grudnia 2007

mały ja...

co za wstyd... jak byłem mały, byłem czarniejszy...

troszkę animacji...

.: Get one @ BlinkieBee.com :.
.: Get one @ BlinkieBee.com :.
nie kopiujcie moich glitterów, ale po prostu zróbcie je sami. znam 7
fajnych stronek z glitterami do zrobienia w kilkanaście sekund. oto one:
1.www.glitteryourway.com/
2.www.123glitter.com/
3.www.glittermaker.com/
4.www.123mycodes.com/
5.www.glitterkiss.com/
6.www.yourgen.com/
7.www.blinkiebee.com/

park...


dziś byłem w pewnym parku. park nazywał się Gurras, i był trochę przerażający. gdy poszedłem pooglądać sobie ten nadzwyczaj "uroczy" teren, nagle, przede mną przeleciała meszka, a nad nią wisiała mała antenka. strasznie spodobała mi się ta meszka, ponoć miała tą śmieszną antenkę na głowie. gdy wreszcie po kilku minutkach ją dogoniłem, złapałem ją za antenkę i rozszarpałem. nagle, wyskoczyło z meszki coś, co przypominało pchełkę. przez chwilę wymachiwało na mnie małą ręką, po czym sobie poszło. byłem daleko od wejścia lecz moja "drużyna" mnie odnalazła, i wróciliśmy razem do domku...

sobota, 15 grudnia 2007

meszka-kolorówka


pewnego razu, podczas mojego spania... znaczy patrolowania okolicy oczywiście! zobaczyłem małą myszkę. miała biało-szaro-zielono-niebieskie plamki, i ogromne uszy, wielkością podobne do płatków owsianko-cynamonowych... ach... pyszności! przepraszam. zamyśliłem się... ta mała biało-szaro-zielono-niebieska myszka, nie była myszką. to był owad. śmiesznie co?(kliknijcie na obraz, jeżeli wydaję wam się za mały:):):):)

pies na owady...


pewno zastanawiacie się co miałem na myśli mówiąc pierwszy na świecie pies na owady. no więc jestem jedynym psem który jest wytrenowany po to, aby odszukać owady przenoszące choroby, nowe gatunki i.t.p. no więc pewnego razu, kiedy miałem znaleźć jakiś nowy gatunek owada, i odszukać faceta nielegalnie sprzedającego nieodkryte gatunki owadów, poczułem mięso. ale nie byle jakie mięso. świeże, posiekane, surowe mięso ze świeżo urodzonego cielaka... nie czułem tego zapachu za dobrze, więc wyrwałem się ze smyczy, i... zobaczyłem... to był jakiś dziwny owad: ogromny, wyglądał jak gruby, purpurowo-czarny cielak który miał skrzydełka i małe pazurki... tak mnie to zdziwiło, że zemdlałem. spałem jak suseł, a śniły mi się dwa winogrona, kawał suszonego sera i mała mandarynka. od tamtej pory zostałem wegetarianinem.

powitanko


cześć, jestem labmaraner. jestem psem, a tak konkretnie pierwszym na świecie psem na owady. jestem słodką krzyżówką rasy wyżła weimarskiego i labradora. mam 1 roczek(nie przyznam się do więcej niż dwóch). mało mam niestety fotek, iż jestem labmaraner...:):):) miłego oglądania!!!! (na zdjęciu jestem młodszy... I czarniejszy....)